| Malina i jej XJ750 Midnight Maxim |
|
|
|
|
Na motocykl musiałam zapracować sobie sama, na wszystkie związane z nim koszty również. Ale było warto. Na początku myślałam o zakupie Hondy Shadow VT500 albo Yamahy Virago 535, ale niestety warunki finansowe nie pozwoliły mi na taki wybór. Przeglądając ogłoszenia w Internecie, trafiłam na XJ 750 Midnight Maxim. Otworzyłam link ze zdjęciem i się zakochałam od pierwszego wejrzenia. To było to! Motocykl o wyglądzie choppera ze sportowym rzędowym silnikiem, 86 koni mechanicznych. Stwierdziłam, że dam radę :) Pojechaliśmy po motocykl do Radomia. Zabrałam ze sobą kilku kolegów, którzy znali temat i wiedzieli, na co zwracać uwagę przy kupnie moto. Po wstępnych oględzinach, „stargowaniu” ceny i dobiciu targu, zapakowaliśmy motocykl na pakę w busie i przywieźliśmy do Lublina. Po trzech dniach mycia, czyszczenia i polerowania motocykl zaczął wyglądać tak jak powinien. Dookoła słyszałam tylko, że motocykl za ciężki,za mocny i zdecydowanie nie dla dziewczyny, choć na szczęście było też kilka osób, które wierzyły we mnie od początku... Motocykl prowadził się dobrze, czasami uczył pokory - ale to dobrze, bo dzięki temu nauczyłam się, jak z nim współpracować. Jego waga (240 kg) dawała o sobie znać tylko wtedy, kiedy „niechcący”zaparkowałam sobie „z górki”i trzeba było wypchnąć ją nogami, żeby wyjechać. Teraz zanim zaparkuję, to zastanowię się 3 razy, czy dam radę to zrobić :) Naukę jazdy na mojej ukochanej Maximce przezornie zaczęłam w lutym. Postanowiłam, że na otwarcie sezonu w kwietniu pojadę na własnym moto... i udało się. Teraz zacznę drugi sezon i jest super :) Motocykl co prawda ma swoje lata (83 rok), ale zdecydowanie po nim tego nie widać. W sezonie 2007 byłyśmy razem na ok. 7 zlotach, w tym na Słowacji nad Zemplińską Siravą. Gdy akurat nie było zlotu, jeździłyśmy np. po Bieszczadach albo Pogórzu Dynowskim, a kiedy byłam w Lublinie, jeździłam w okolice Nałęczowa i Kazimierza. Motocykl do tej pory mnie nie zawiódł. Jedyne co się stało, to w sezonie spalił mi się bezpiecznik od lampy. Co prawda sezon nie przebiegł bezkolizyjnie, bo miałam dwa małe ślizgi, ale nic poważnego się nie stało. Tekst: Malina
|