Log in

– rozmowa z Kingą Wachowską, młodą dziennikarką „Przeglądu Żużlowego” i „ Tygodnika Żużlowego”, autorką portalu www.speedway-press.com.

 www.motocyklistki.pl: Skąd pomysł na motocykle w Twoim życiu? Czy masz prawo jazdy na motor?


Kinga: Skąd pomysł na motocykle? Pasja. To chyba najdokładniej określa, dlaczego postanowiłam spróbować zrealizować swoje marzenie. Nie posiadam ani motocykla, ani prawa jazdy na motocykl, mam prawo jazdy kat.B. Styczność z motocyklem miałam kilka razy w życiu, lecz nie na tyle, abym mogła powiedzieć, że umiem dobrze jeździć. W tym roku miałam okazję pojeździć na maszynie żużlowej, jak i na cross’ówce.

 


www.motocyklistki.pl: Jaki wg Ciebie jest wizerunek motocyklistek w mediach, w społeczeństwie? Czy taki sam, jak motocyklistów (mężczyzn)? Jak sądzisz – dlaczego kobiety decydują się na taką pasję?


Kinga: Trudno powiedzieć, że dziewczyny, które uprawiają sporty motorowe, mają taki sam wizerunek w społeczeństwie jak mężczyźni. Na pewno nie. Pokazał to chociażby przykład dyskryminacji kobiet w sporcie żużlowym. Na szczęście zaszły pewne zmiany i teraz również w tej dyscyplinie kobiety będą mogły spróbować swoich sił. Uważam, iż każdy, bez względu na płeć, powinien mieć prawo do realizacji siebie. Dlaczego decydują się na taką pasję? Nie uważam, że wybór konkretnej pasji (czy to w przypadku mężczyzn, czy kobiet) wynika z jakichś wyrachowanej decyzji. Przynajmniej w moim przypadku nie było tak, że wybrałam sobie jakąś pasję i kurczowo się jej trzymam. Po prostu kocham ten sport, a miłość to nie kwestia decyzji, ale uczuć.


www.motocyklistki.pl: Dlaczego wybrałaś karierę dziennikarską, która kręci się akurat wokół sportu? Czy wiele jest kobiet, które piszą o motocyklach, o żużlu?


Kinga: Poprzez pracę dziennikarki mogłam jeszcze bardziej poznać ten sport i dzień po dniu czuję się coraz bardziej związana z żużlem. Muszę powiedzieć, że dzięki tej pracy moje podejście do tego sportu, jak i do zawodników, zmieniło się. Do tej pory mogłam tylko oceniać to wszystko z perspektywy kibica. Natomiast wiele nowych, istotnych aspektów dostrzegałam dopiero kiedy wkroczyłam w ten świat. Uważam, że jeśli mam o czymś pisać to niech to będzie coś co mnie pasjonuje, co jest dla mnie osobiście najciekawszym tematem - to daje mi możliwość poszerzenia mojej wiedzy. Nie ma sensu, abym zajmowała się tematami, o których nie mam zielonego pojęcia. I na pewno nie jestem rodzynkiem w tym światku - jest kilka dziennikarek oraz fotoreporterek.


www.motocyklistki.pl: Skąd marzenia o trenowaniu żużla? To przecież taki „męski” świat... Czy nie więcej było w tym przekory i ambicji, niż marzeń o realizowaniu właśnie tej pasji?

 

Kinga: Gdyby nie było tego marzenia, pewnie nie podjęłabym żadnych kroków ku jego realizacji. Nadszedł czas, aby spróbować zrobić coś dla siebie i uznałam, że warto spróbować. Zawsze będę mogła powiedzieć, że próbowałam. To jest o wiele lepsze od wyrzutów stawianych samej sobie, że mogłam spróbować... Wiem, że z racji mojego wieku na pewno nie ma przede mną świetlanej kariery żużlowca. Ale mimo to wiem, iż moje działania nie poszły na marne. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, a także co jest równie istotne, odezwały się do mnie dziewczyny, które również będą mogły realizować swoje marzenia.


www.motocyklistki.pl: Odnośnie kobiet w żużlu – czy znasz jakieś osobiście? Jakie one są? Co z tym argumentem o „problemach z donoszeniem ciąż” - czy znasz jakieś kobiety, uprawiające żużel i jednocześnie posiadające dzieci?


Kinga: Miałam okazję poznać Nannę Jörgensen, Stefanie Jensen i Cebine Randrup. Przyznaję, że dziewczyny są bardzo odważne, a także bardzo sympatyczne. Na co dzień są normalnymi ludźmi, tak jak my wszyscy mają swoje życie, codzienne zajęcia. Co z argumentem o „problemach z donoszeniem ciąż”? Nie sądzę, aby którakolwiek kobieta mając świadomość, iż jest w ciąży uprawiała jakikolwiek sport, który miałby zagrozić ciąży. Poza tym każdy ma swój rozum, odpowiedzialność i powinien wiedzieć co robi.


www.motocyklistki.pl: Jakie masz obecnie zdanie na temat sportu żużlowego – jak go postrzegasz, co sądzisz o kontuzjogenności tego sportu, jak oceniasz jego rozwój w Polsce?


Kinga: Nie tylko w tym sporcie zawodników spotykają kontuzje. Jeśli podejmujemy decyzję, że chcemy uprawiać speedway, musimy się również liczyć z konsekwencjami swojej decyzji, również z tym, że możemy doznać jakiejś kontuzji. Jednak gdyby każdy odgórnie miał zakładać, że stanie się coś złego, to wątpię, aby ktoś decydował się na żużel czy też inne sporty.
Co do sytuacji w polskim speedway’u, wielokrotnie w minionym sezonie był poruszany problem polskich juniorów. Uważam, że również w tym zakresie powinny nastąpić pewne zmiany, które umożliwiłyby naszym młodzieżowcom na większy rozwój swoich możliwości. Bardzo popularne zrobiło się kontraktowanie przez kluby zagranicznych juniorów, co automatycznie odbiera szansę młodym Polakom na starty i zdobycie doświadczenia. Ale oczywiście to nie jest jedyny problem.


www.motocyklistki.pl: Czy uważasz, że kobiety powinny mieć swoją ligę w żużlu, czy też mogłyby ścigać się z mężczyznami?


Kinga: Uważam, iż na takie wybieganie w przyszłość jest zdecydowanie zbyt wcześnie. Tak jak już niejednokrotnie podkreślałam, dopiero życie zweryfikuje jak to wszystko będzie wyglądało. Podejrzewam, że najbliższe dwa lata pozwolą na wyciągnięcie jakiś wniosków i wtedy będzie można myśleć, co dalej.


www.motocyklistki.pl: Jak długo trwała batalia o to, żebyś mogła trenować? Skąd taka zawziętość w tym temacie? Mogłabyś przecież trenować enduro, albo po prostu wyszaleć się na własnym motocyklu...


Kinga: Tak jak już wspominałam - chęć realizacji marzenia była motywacją. Walka trwała niespełna rok. Wszystko zaczęło się pod koniec grudnia zeszłego roku. Wtedy wystosowałam pierwsze pismo. Później były jeszcze dwa, jednak tą drogą nie udało się nic zdziałać. Następnie do moich dążeń dołączyły kolejne osoby. Dzięki pomocy dwóch Muszkieterek: Joanny Wojtko i Beaty Juchniewicz cała sprawa zaczęła coraz bardziej ruszać do przodu. Jak to było? "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" (śmiech). Również dzięki tym dziewczynom udało się zorganizować wspominane już wielokrotnie spotkanie w Lesznie przed IMP. Podziękowania dla leszczyńskiego klubu, który udostępnił nam miejsce, aby w godnych warunkach to spotkanie mogło się odbyć. Przypomnę, iż odbyło się ono również dzięki pomocy Zbigniewa Marszałka i Marka Ślotały. Panowie również przyczynili się do sukcesu. Z ust przewodniczącego GKSŻ Piotra Szymańskiego padły wtedy wstępne deklaracje. Jednak jak już dokładnie wiadomo, GKSZ zezwoliło na o wiele więcej, niż można było się spodziewać. Z mojej strony w tym momencie Wielkie Dziękuje dla tych osób, jak i dla ludzi, którzy wspierali nasze i moje działania. Bez nich nie byłoby tego przełomu.


www.motocyklistki.pl: Kiedy zaczynasz treningi na czarnym torze? Masz już motocykl, ubranie, odpowiedni sprzęt?

Kinga: Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to mam nadzieję, że wiosną 2009 uda mi się rozpocząć treningi na torze. Cały czas mam wsparcie osób, które są dla mnie bardzo ważne – i za to jestem im bardzo wdzięczna. Jednak nadszedł czas pomyśleć również o przygotowaniach do sezonu - również tych sprzętowych. W chwili obecnej dwie firmy zadeklarowały swoją pomoc - za co jestem wdzięczna. Dziękuję za pomoc także firmie WULF jak i MSJ Speedway. Jednak nie ukrywam, iż staram się pozyskiwać też innych partnerów. Już niebawem wyjaśni się sprawa stroju. To kolejne kroki naprzód ;)


www.motocyklistki.pl: Czy myślisz o karierze na torze i startach w zawodach?


Kinga: Decyzja GKSŻ sprawiła, że będę mogła zrealizować swoje marzenie – treningi na żużlu. Być może nie skończę tylko na realizacji tego założenia. Na plany kariery na torze jeszcze za wcześnie. Można stawiać przed sobą ambitne plany, ale najpierw trzeba nauczyć się jeździć. Sądzę, że takie podejście jest najzdrowsze.
Ponadto deklaracja GKSŻ otworzyła furtkę do żużla również innym dziewczynom, młodszym ode mnie. Tak jak już mówiłam - życie pokaże, ile dziewczyn postanowi jeździć. Jeśli któraś będzie na tyle dobra, aby rywalizować na zawodach, to będę trzymać mocno kciuki.


www.motocyklistki.pl: Jak Twoi bliscy odbierali i odbierają cały ten szum medialny wokół Twojej osoby? Czy nie uważają, że niepotrzebnie narażasz swoje zdrowie dla możliwości trenowania żużlu?


Kinga: Przyjaciele mnie wspierają i mówią: „Kinia, dasz radę!”. Mama zna moje podejście do żużla i nie ma z jej strony sprzeciwu. W sumie argumentuje to tak, że nic nie może zrobić, ze jestem dorosła i sama decyduję o swoim życiu. Tata się o mnie boi. Wprawdzie go rozumiem, ale nie można przecież od razu zakładać, że wydarzy się coś złego. W ogóle argument, że żużel jest bardzo niebezpieczny, pada często. A ja odpowiadam: przecież chłopakowi też może się coś stać! Jeśli rozbije się o bandę to co, jego już nie będzie szkoda? Nie rozumiem jak można wartość życia czy zdrowia rozpatrywać w kategoriach płci.


www.motocyklistki.pl: Opowiedz coś o stronie www.speedway-press.com - kto ją tworzy i skąd pomysł na taką działalność?

 

Kinga: Speedway-press.com jest moim pomysłem. Projekt ruszył w tym sezonie. O działalności i zamierzeniach można poczytać na stronie. Na pewno na przyszły sezon zajdą pewne zmiany. Zgłosiło się kilka osób, które razem ze mną zaczęły współprowadzić stronę. Beata Juchniewicz z Leszna, Jarek Galewski, Asia Kamzol, Mateusz Wojtasik z Ostrowa Wielkopolskiego, a także Martyna Jaracz z Krosna. Wszyscy Ci ludzie są również bardzo mocno związani ze speedway’em. Z tego miejsca bardzo im dziękuję za pomoc.


www.motocyklistki.pl: Czy oprócz żużla, masz jakieś inne hobby? Znajdujesz czas na inne pasje?


Kinga: Zawodowo pracuję w radiu jako doradca reklamowy. Poza pracą większość mojego czasu wypełnia żużel. Staram się znaleźć czas dla przyjaciół. Czasem nawet o to ciężko, ale nie mogę narzekać. Cieszę się, że mam przy sobie wartościowych ludzi, którzy mnie rozumieją i wspierają.


www.motocyklistki.pl: Piszesz obecnie dla „Przeglądu Żużlowego” i „ Tygodnika Żużlowego”, robisz zdjęcia dla m.in. MSJspeedway.com, jesteś pomysłodawcą i autorem portalu www.speedway-press.com. Jakie są Twoje następne plany?


Kinga: Obecnie jest troszkę rzeczy, którymi się zajmuję. Oprócz projektów, które wymieniłaś, zajmuję się również prowadzeniem stron internetowych zawodników. W sumie myślę o kilku zmianach od nowego roku. Na pewno ważna będzie dla mnie praca zawodowa, jak i podjęcie treningów. Obecnie rozpoczęłam przygotowania ogólnorozwojowe do sezonu.


www.motocyklistki.pl: Czy możesz się zobowiązać do informowania portalu motocyklistki.pl o kobietach, które zaczną trenować żużel i startować?


Kinga: Mogę obiecać, że będziemy w kontakcie i postaram się Was informować o poczynaniach kobietek w czarnym sporcie na bieżąco.


www.motocyklistki.pl: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w realizowaniu marzeń!